sobota, 7 września 2013

It inspires me...

Sobotni poranek rozpoczynam dawką kobiecych inspiracji...



Czy istnieje coś piękniejszego, niż lata 40,50,60...? Wschodzące amerykańskie gwiazdy, początki kina.. Ten klimat zawsze będzie niesamowity, niepowtarzalny i niezwykle seksowny!



Róbmy przysiady! Pompujmy nasze pośladki! ,,Brazylijskie" tyłki są hot! :)



Nie do końca jestem fanką tatuaży... Tzn sama myślałam nawet kiedyś o jednym, dwóch, ale malutkich (litera, słowo), jednak nigdy nie zdecydowałabym się na coś większego. Nie mniej lubię podziwiać takie ozdoby u innych, a szczególnie w tak oryginalnej formie ;>


Nic dodać nic ująć. Prostota, klasyka sama w sobie. Czerwień na ustach, odrobina bronzera - that's all. Ja przepadłam :)



Pozostajemy w dawnych klimatach... Wycieczki, podróże, nowe miasta, młode, niezamężne dziewczyny.. Od niektórych miejsc aż bije duch przeszłości :)


Rihanna jest jedną z nielicznych gwiazd, które wyglądają dobrze absolutnie we wszystkim. Kocham ją w wersji lirycznej, nostalgicznej, a także perwersyjnej, niegrzecznej dziewczynki! To niesamowite, ile twarzy może mieć kobieta.. I co najdziwniejsze: w każdą swą role wchodzić idealnie, dopasowywać się, współgrać.. 

Riri jest niekwestionowaną ikoną fryzur. To ona zapoczątkowała szał na czerwone kosmyki. Niestety, niewiele kobiet prezentuje się dobrze w tym kolorze, a podążają ślepo za wyczynami gwiazd.. Fakt jest jeden: Rihannie dobrze  W KAŻDEJ FRYZURZE, czerwień była u niej fenomenalna i jeśli nie jest się drugą Rihanną nie powinno się z niej brać przykładu :)
 




I na koniec.. Chętnie przygarnęłabym takie cudo do kolekcji moich małych, czarnych :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz