czwartek, 5 września 2013

Lips!

Usta, usta.. Kobiecy największy atut :) Przyciągają wzrok płci przeciwnej zaraz po oczach, dlatego nawet najpiękniejszy smokey eyes może wypaść blado przy wysuszonych, popękanych ustach.



Wystarczy kilka prostych trików i nawyków, które sprawiają, że Twoje usta są w idealnej kondycji w każdej chwili :)



Myjąc zęby, możemy przy okazji wykonać mały peeling. Wystarczy minuta masażu ust szczoteczką do zębów, aby były gładkie i lepiej ukrwione.



Po peelingu warto zastosować dobre nawilżenie. Choć krem Bambino nie miał korzystnego wpływu na moją cerę (zapychał potwornie) idealnie dogaduje się z moimi ustami. Na noc smaruję wargi grubą warstwą kremu!







Delikatna pomadka Nivea.. Idealna konsystencja, subtelne nawilżenie. Stosuję w ciągu dnia (warto wyrobić sobie taki nawyk. Ja np. kilka razy dziennie smaruję dłonie kremem do rąk, zawsze wtedy pamiętam też o ustach i robię to samo codziennie)

Słynny Carmex :) U mnie truskawkowy. Carmex można albo kochać albo nienawidzić. Jego zwolenniczki dałyby się pokroić za ten balsam i jego zbawiennie działanie, przeciwniczki najchętniej zabiłyby producenta, gdyż ,,zniszczył im usta”. Moje wrażenia? Po pierwszym użyciu było ,,woooow kocham!” Truskawkowy smak – woooow! Mrowienie – jeszcze większe woooow! I co pół godziny nakładałam Carmex na usta żeby cieszyć się tym przyjemnym szczypaniem i truskawkowym zapachem :D Teraz entuzjazm minął..Carmex używam przy każdej sesji opalania (SPF 15) oraz gdy wybieram się na rower. 



Pięknie wypielęgnowane usta muszą być podkreślone! Czasem wystarczy bezbarwny błyszczyk, jednak ja skłaniam się ku pomadkom. Niestety stronię od intensywnych kolorów (posiadam tylko dwie takie pomadki i nie użyłam ani razu bądź sporadycznie). W mojej kosmetyczce królują blade róże, a od ostatniego sezonu nudziaki. Kiedyś gdy trudno było o beżowe pomadki, nakładałam na usta fluid oraz odrobinę balsamu lub błyszczyk, ale wysuszało to moje wargi.






Oto moje nowe, cudowne dzieci :) Nie mogłam się zdecydować na jeden kolor, więc wzięłam trzy :D Póki co są moim numerem jeden. Smakowite nazwy i fajne kolory. Apricot sorbet świetnie współgrał z moją opaloną jeszcze niedawno skórą. Wciąż wydaje mi się, że jest zbyt intensywny, ale muszę się nauczyć w końcu do koloru :D Nudziak zdecydowanie jest zbyt jasny, o czym przekonałam się dopiero w domu, ale tak, czy tak na pewno go użyję.





Z serii – kupiłam i więcej nie użyję. W czerwonej szmince wyglądam jak wampir, a błyszczyków używam bardzo sporadycznie.





Koralowa pomadka, której długo szukałam, gdyż miała współgrać ze sukienką :) Owszem współgrała, przez jedną noc, nigdy więcej jej nie użyłam, oczywiście znów miałam wrażenie, że ten intensywniejszy odcień w ogóle do mnie nie pasuje.








I moja ukochana, słynna NYX, na którą dłuuugo miałam smaka. Miał to być pierwszy i fenomenalny nudziak w mojej kolekcji. Wybierałam długo i nie mogłam się zdecydować, ostatecznie padło na odcień ,,summer love”. Gdy przesyłka doszła, mocno się rozczarowałam… Kolor wpadał mocno w ,,siny”. Nie był to odcień z moich marzeń, a mimo to zużyłam już prawie całą. Stosunek ceny do jakości nie jest jakiś fenomenalny. Trwałość taka jak przy tańszych odpowiednikach. Nie można jednak narzekać na wybór.. Wszystkie odcienie beżu, mnóstwo wariacji, więc naprawdę ciężko się zdecydować, tak, że najchętniej człowiek kupiłby wszystkie na raz :)






Póki co pozostaję sercem przy MYIO.. A ponieważ kocham wszelkie mazidełka, niedługo z pewnością upoluję coś nowego :D




4 komentarze:

  1. ciekawa jestem, jak dziala Carmex. Wiele dziewczyn go poleca, chyba sie na niego skusze :). A pomadek i blyszczykow mam sporo, ale zawsze zapominam sie nimi pomalowac z jakiegos powodu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też byłam ciekawa, jak taki szał był na niego :D

      Usuń
    2. Ja polecam bardzo kokosowy balsam do ust ziaji! Nic innego na mnie nie działa :D

      Usuń